"Portret drzewa" - grafika


Anna Staniak

"Drzewo, mówi nam dobry Swedeborg, jest bliskim krewnym człowieka.
Gałęzie jego jak ręce splatają się w uścisku.
Naprawdę to drzewa są naszymi rodzicami,
Poczęliśmy się z dębu, może, jak chcą Grecy, z jesionu."

Czesław Miłosz: "W głąb drzewa" (fragment)


Porządkując domową biblioteczkę trafiłam na zapomniany, paskudnie zakurzony, odarty z okładki pierwszy numer "Albo albo - jungowskich inspiracji". Przypadek, lub jak kto woli palec Boży - numer w znacznej części poświęcony psychologii archetypowego obrazu drzewa. Doktor psychiatrii, Zenon W. Dudek, redaktor i pomysłodawca "Albo albo...", zamieścił na jego łamach ciekawy przykład ćwiczenia wyobraźni wykorzystywanego w diagnostyce osobowości: "(...)Skoncentruj się na obrazie drzewa, które najmocniej zapisuje się w Twojej wyobraźni. Zarejestruj ten obraz - to Twoje drzewo. Jeśli potrafisz, spróbuj naszkicować lub namalować ten obraz. (...) Jak czujesz, jakim rodzajem drzewa jesteś? (... )Jak wyglądasz, gdzie rośniesz? (...) Czy światło dnia dociera do wszystkich konarów, czy słabsze gałęzie są w stanie rodzić owoce? Jakie inne drzewa rosną obok Ciebie?"

Drzewo to jeden z najstarszych, najbardziej pojemnych znaczeniowo symboli, od wieków obecny w ikonografii, mitologii i przypowieściach religijnych wielu kultur. Drzewo panuje w królestwie roślin jak lew w królestwie zwierząt, łączy ziemię z niebem, bywa siedzibą sił nadprzyrodzonych, symbolem osi świata, życia kosmicznego, odrodzenia. Celtyccy druidowie, starożytna kasta kapłańska, stworzyli szczególną charakterystykę psychologiczną, przypisując typowe profile charakterologiczne do różnych gatunków drzew. Jest ona zawarta m.in. w tzw. horoskopie galijskim. Współczesna psychologia także sięga do motywu drzewa, na przykład "Arbor Jungi" to symboliczny obraz struktury i funkcji psychicznych człowieka, opracowany w oparciu o "psychologię głębi" Carla Gustawa Junga. Z kolei stary poczciwy "Słownik symboli" Kopalińskiego serwuje nam już w pierwszym akapicie tekstu o drzewie pięćdziesiąt dwa jego symboliczne obrazy, które mnożyć praktycznie w nieskończoność, bo drzewo jak każdy symbol lubi się przypominać, zmieniać i dopowiadać w kolejnych epokowych, kulturowych i indywidualnych interpretacjach.

Autorzy wystawy portretując sfotografowane wcześniej drzewa tworzyli własne symbole. Motyw początkowo potraktowany realistycznie z czasem ulegał niespodziewanym metamorfozom. Stawał się raczej dygresją, materiałem do ćwiczeń subiektywnej wyobraźni, bardziej pejzażem wewnętrznym autora niż odwzorowaniem natury. Linoryty Marty Zyń to impresjonistyczne, balansujące na granicy abstrakcji, studium gry światła na fakturze kory. Subtelna, wrażeniowa kreska w rysunkach tuszem Agnieszki Suszek, prowadzi w stronę malarstwa zen, zbliżając się do lapidarnego, graficznego znaku. Niepokoją pozornie ujarzmione w porządku linearnych ornamentów drzewa Elżbiety Krauze, zaś drzewa w rysunkach Pauliny Maciejewskiej są wręcz "człekokształtne".

Wyobraźnia symboliczna, "myślenie obrazem - jak mawiał Gilbert Durand - odgrywa w naszych zracjonalizowanych czasach doniosłą rolę terapeutyczną, niezbędną dla zdrowia psychicznego społeczeństw". Jednak to, co przez rok tworzyli uczestnicy projektu "Artyści Życia", nie sprowadza się jedynie do artterapii, tak jak sztuka nie ogranicza się do psychologii procesu twórczego. Wszyscy uczestnicy zajęć, tworzyli z potrzeby wyrażenia siebie i tego, czego często nie przeczuwamy, a co potrafi nas otworzyć na zupełnie nowe rewiry świadomości - tej przez małe i przez wielkie "S". Z potrzeby cennej, bo - co rzadkie w dzisiejszych przesiąkniętych miernotą i komercją czasach, autentycznej. I chwała im za to. W tej twórczej pasji nie ma znaczenia warsztatowa biegłość, ważna jest szczerość kreacji, bycie - jak mawiał D.T.Suzuki, którego słowa uczyniliśmy mottem naszego projektu - "artystą życia".

"Artysta życia" nie musi sięgać poza siebie, nie potrzebuje żadnych szczególnych technicznych umiejętności. Wszystko co tworzy osobowość jest dla niego materiałem i zarazem narzędziem twórczego geniuszu, kształtującego każde działanie, postępowanie, samo życie. Być "artystą życia" to pozwolić sobie na bycie w pełni sobą, to rozwijać się przełamując własne sztywne konwencje i ograniczenia - także ograniczenia choroby.

Nie wybieramy choroby, zazwyczaj jednak możemy wybrać, czy ją odrzucimy i będziemy żyć w ciągłym zaprzeczeniu, czy też zaakceptujemy ją i włączymy w szersze doświadczenie życia. To wymaga wielkiej odwagi - szczególnie w przypadku choroby psychicznej. Odwagi do spojrzenia na siebie poza wszelką obronnością, otworzenia się na wszystko co nas wypełnia. Halina Romanowska-Łakomy pisze o człowieku w sytuacji granicznej, jak sytuacja ciężkiej choroby, że jest "poprzez eksplozję cierpienia skazany na otwarcie". Ale choroba ostatecznie otwiera go, nie tylko na doświadczenie bólu i chaosu. Budzi też zdolność do przekraczania siebie - tego z czym do tej pory zwykł się identyfikować, a co zabrała mu choroba razem z poczuciem bezpieczeństwa. I tu przychodzi ocalenie, możliwość nadania nowego sensu światu z takim trudem wciąż od nowa rekonstruowanemu. Odkrycie, że człowiek nie ogranicza się do swojej choroby, że ją przekracza i, że choć ona nie znika, to w pewnym momencie może pojawić się niosący ukojenie duchowy dystans. I kolejne odkrycie - że w tym wszystkim zwyczajnie bardzo przydaje się sztuka, odnalezienie w sobie twórczej wrażliwości - bo ona zawsze jest otwieraniem się na wewnętrzną przestrzeń wolności i radości. Odnalezienie w sobie twórczej pasji daje też pewność, że choćby choroba nie pozwalała na pełne życie zawodowe czy rodzinne, to jest jeszcze coś co człowiek może robić wbrew terrorowi choroby - może tworzyć i w ten sposób uczestniczyć w życiu innych ludzi. A to jest bardzo ważne, bo nic nie niszczy poczucia zadomowienia w świecie i więzi tak bezwzględnie, jak choroba psychiczna.

Przejmujące poczucie inności, wyobcowania i braku zrozumienia jest tą częścią cierpienia osoby chorej, na którą my, zdrowi, mamy wpływ, taki sam jak na tworzenie głupich i niebezpiecznych stereotypów dotyczących chorych psychicznie. Projekt "Artyści Życia" tworzyliśmy z chęci zmiany tych stereotypów i postaw wobec chorych, głównie z myślą o młodym odbiorcy i podnoszeniu poziomu wiedzy z dziedziny zdrowia psychicznego. Stąd współpraca dwóch organizacji: samopomocowej, jaką jest Lubelskie Stowarzyszenie Ochrony Zdrowia Psychicznego oraz oświatowej - Młodzieżowego Domu Kultury nr 2 w Lublinie. Młodzież, która do tej pory wzięła udział w integracyjnych zajęciach graficznych, wie już, że najczęściej boimy się nie tego, czego nie znamy, ale tego co znamy w formie wykoślawionej, przerysowanej i z tzw. drugiej ręki - wie jak krzywdzące są stereotypy i wszelkie "święte przekonania". Wielu młodych ludzi ma też obawy dotyczące własnej kondycji psychicznej ( to w końcu wiek najczęstszych zachorowań na schizofrenię), lub nie wie, jak zareagować na niepokojące, dziwaczne zachowanie kogoś z otoczenia. Także po to tworzymy nasz program - by pomagać rozumieć, reagować rozsądnie i bez lęku.

Do tej pory w ramach projektu "Artyści Życia" organizowaliśmy stałe graficzne zajęcia integracyjne w MDK nr 2, zajęcia warsztatowe, wystawy plastyczne, plenery, wydawaliśmy katalogi wystaw oraz pisaliśmy o problemach zdrowia psychicznego w młodzieżowym piśmie MDK nr 2 "Po Schodach". Stale współpracujemy z kilkoma szkołami, ośrodkami szkolno-wychowawczymi, warsztatami terapii zajęciowej i domem pomocy społecznej. Chcemy rozszerzać naszą działalność o nowe formy i nowych partnerów. Serdecznie zapraszamy do współpracy nauczycieli oraz szkolnych pedagogów i psychologów, jesteśmy otwarci na Państwa pomysły, a także sugestie organizacyjne i merytoryczne, które pomogą nam ulepszyć program projektu.


Anna Staniak, koordynator projektu "Artyści Życia"

 

© 2004 Dział Programów i Promocji - Młodzieżowy Dom Kultury nr 2 w Lublinie