Środa - 21 kwietnia 2021 r.

Mlodziezowy Dom Kultury nr 2 w Lublinie, ul.Bernardyńska 14a, PL 20-950 Lublin tel./fax +48 (81) 53-208-53, e-mail:sekretariat@mdk2.lublin.pl

0
Janusz Kirenko - Malarstwo

o autorze /// wywiad z autorem /// galeria1 /// galeria2 /// pocztówki


  • Anna Staniak: Czy pamięta Pan kiedy po raz pierwszy sięgnął Pan po pędzel?
  • Janusz Kirenko: Tego nie pamiętam..., ale pamiętam za to, że w szkole podstawowej byłem bardzo dobry w rysunkach. Ułatwiałem sobie nawet dzięki nim życie szkolne rysując portrety nauczycieli.
  • Anna Staniak: I "łapali się na to"?
  • Janusz Kirenko: Jasne! Bardzo im się podobały.
  • Anna Staniak: A kiedy zaczął Pan malować na poważniej?
  • Janusz Kirenko: Pod koniec lat osiemdziesiątych pracując w Towarzystwie Walki z Kalectwem. Towarzystwo to zorganizowało kiedyś wystawę poplenerową prac osób niepełnosprawnych. Oglądając tą wystawę pomyślałem, że byłbym w stanie zrobić coś takiego. Zacząłem od pejzażu, ale potem zainteresowałem się ikonami, bo tworzenie ich było takie konkretne, poukładane. To mi bardzo odpowiadało, szczególnie w sytuacji moich niesprawnych rąk takie malowanie według planu, rozłożone przez intelekt na czynniki pierwsze, wydawało się idealne. Jednak po jakimś czasie, kiedy zasmakowałem już w samej istocie malarstwa odkryłem, że ikona mnie ogranicza, nie daje zupełnego spełnienia. Chciałem zacząć malować bardziej ekspresyjnie.
  • A.S.: Więc powrócił Pan do pejzażu?
  • Janusz Kirenko: Tak. Zacząłem od akwareli. Po pewnym czasie zabrałem się za olej. Zupełnie nic nie wiedziałem o warsztacie, sam dochodziłem do poznania jego zasad.
  • A.S.: Nie miał Pan żadnego nauczyciela?
  • Janusz Kirenko: Nie miałem, byłem amatorem. Pewnego razu Róża Popek powiedziała, że maluję laserunkami, a ja na to: a co to takiego ten laserunek!
  • A.S.: A to dobre! To może chociaż inspiracje jakimś wielkim mistrzem pędzla?
  • Janusz Kirenko: Właściwie to nie...W ikonie mam mistrza. Jest nim Uszakow, artysta, który połączył tradycję kanonu ikony z malarstwem zachodnim. Ale w malarstwie pejzażowym nie. Czasem zaglądam do różnych albumów z malarstwem, bo ja w ogóle podziwiam "Malarstwo Białego Człowieka": budowanie przestrzeni, powietrza, perspektywa... Ale na początku programowo unikałem oglądania wielkich dzieł. Obawiałem się, że malowanie wyda mi się zbyt trudne, ta szlachetność materii, mistyka, czar wielkiej sztuki... nie dane dla mnie. Dopiero kiedy zacząłem doświadczać trudności techniki zacząłem więcej oglądać i czytać, ale teraz prawie nie mam na to czasu.
  • A.S.: Od jak dawna maluje Pan pejzaże?
  • Janusz Kirenko: Od czterech lat. Ale jestem niestały. Czuję, że jak namaluję jeszcze kilka "chałup", to już będzie przesyt. Chciałbym spróbować sił w malowaniu architektury, interesuje mnie też wprowadzenie w pejzaż postaci, ale na to nie czuję się jeszcze gotowy. Bo to nie sztuka "przykleić" postać do obrazu, ale sprawić żeby ona tam naprawdę była.
  • A.S.: Co wybiera pan z pejzażu? Kolor, światło, nastrój?
  • Janusz Kirenko: Ze względu na moje kłopoty z motoryką, trudno mi się znaleźć w żywym pejzażu, trudno więc inspirować się metamorfozami koloru czy światła. Maluję najczęściej na podstawie zdjęć, interesuje mnie fabuła, motyw do którego sam tworzę nastrój. To jest bardziej nastrój niż widok. Chcę, żeby to, co maluję było autentyczne, moje.
  • A.S.: To ciekawe, że wybrał Pan pejzaż. W wypadku naukowca, osoby pracującej na co dzień w reżimie intelektu, konktetu i logiki, naturalne wydawało by się pójście w stronę sztuki bardziej pozwalającej na kontrolę, np. w stronę abstrakcji geometrycznej, która była by plastycznym wyrażeniem pracy z ideami. Jak Pan to odczuwa, czy Pańska sztuka jest dla Pana dopełnieniem, spotkaniem nauki i natury, czy jednak w pewien sposób kontynuacją naukowego spojrzenia?
  • Janusz Kirenko: To jest dopełnienie, ale trochę inne. Nie jestem przeintelektualinowany. Oczywiście praca badawcza to praca umysłowa i malarstwo jest od niej ożywiająca odskocznią, relaksem. Ale czasem bywa i tak, że to malarstwo dominuje. Mam okresy, kiedy głównie maluję. Ale właściwe malowanie pejzaży pozwala mi też na trzymanie się naukowości. Bo ja nie odchodzę od konkretu. Jestem przywiązany do zjawisk, które interpretuję - w nauce i w sztuce. Nie mógłbym chyba zająć się np. abstrakcja liryczną, to by się kłóciło z moją osobowością.
  • A.S.: W pracy badawczej zawsze jest jakiś plan, czy w malarstwie też pracuje Pan według planu czy pozwala Pan sobie na zabawę z przypadkiem, na zaskoczenie?
  • Janusz Kirenko: W ikonie jest ten plan, ale w oleju nie. Oczywiście jest pomysł, ogólny zarys, ale jak dojdzie do realizacji pojawiają się nowe pomysły, wiele rzeczy się zmienia, wiele efektów jest przypadkowych, zaskakujących, a co mnie cieszy, przeważnie są one pozytywne.
  • A.S.: Ciągnie Pana czasem w stronę innych technik? Albo powrotu do akwareli? Pamiętam Pańską pracę olejną, która spodobała mi się szczególnie, malowaną bardzo lekko, w klimacie to była właściwie akwarela.
  • Janusz Kirenko: Z akwarelą chyba nieźle bym sobie radził, bo mam skłonność do niedopowiedzeń. Zresztą od tego wyszedłem. Może latem do tego wrócę...
  • A.S.: Może więc spotkamy się ponownie na wystawie Pańskich akwareli?

0
© 2001 Dział Programów i Promocji MDK 2 w Lublinie.