Krystyna G這wniak - W poszukiwaniu miejsca

"Wszystko jest sztuk: aptekarstwo, malarstwo, a tak瞠.... 篡cie"

"Czasopismo Aptekarskie" nr 10/1999

Bo瞠na Szal, Wiktor Szukiel


fot. Wiktor Szukiel
Jednym z pierwszych, kt鏎zy z這篡li 篡czenia z okazji powo豉nia prof. dr hab. Kazimierza G這wniaka na stanowisko prorektora ds. nauki Akademii Medycznej w Lublinie byli aptekarze z wojwew鏚ztwa 鈍i皻okrzyskiego. Na zdj璚iu prof. Kazimierz G這wniak przyjmuje gratulacje od prezesa Okr璕owej Izby Aptekarskiej w Kielcach mgr farm. Marka J璠rzejczaka (© Wiktor Szukiel)

W ogrodzie botanicznym pa雟twa G這wniak闚 splot造 si w mi這snym u軼isku dorodna jab這nka i rozro郾i皻y krzew dzikiego wina. Cho posadzono je po dw鏂h stronach domu, po latach spotka造 si ponad balkonem i po陰czy造 swoje konary, jakby chcia造 wzajemnie si wspiera. Letni por ten balkon pod zielonym baldachimem to ulubione miejsce domownik闚 i go軼i. Zw豉szcza pod koniec dnia, kiedy codzienne zaj璚ia s ju zako鎍zone, a przez g瘰twin li軼i przedzieraj si ostatnie promienie s這鎍a.

Siada si w闚czas tutaj ze szklaneczk o篡wczego napoju, rozmawia o sprawach wa積ych i zupe軟ie niepowa積ych, s逝cha muzyki, czasem ta鎍zy. I zawsze - pr璠zej czy p騧niej - przychodzi taki moment, kiedy gospodarz u鄉iecha si do ma鹵onki i zaczyna nuci ulubion melodi: "Twoje 篡cie, moje 篡cie, wst捫ki dwie...". Piosenka mo瞠 troch banalna, ale tak si to 篡cie ludzkie dziwnie splata, jak ga喚zie drzew, jak wst捫ki we w這sach, jak d這nie w serdecznym ge軼ie.

Krystyna i Kazimierz G這wniakowie to postacie znane w Lublinie. Ona - przede wszystkim jako uta1entowana malarka, kt鏎ej obrazy zdobi cz瘰to wn皻rza aptek. On - ceniony profesor nauk farmaceutycznych, od 35 lat zwi您any z Akademi Medyczn w Lublinie, a niedawno powo豉ny na stanowisko prorektora do spraw nauki. Przez ich go軼inny dom z zielonym balkonem przewija si mn鏀two ludzi z r騜nych 鈔odowisk. Nie tylko pracownicy naukowi czy farmaceuci, ale tak瞠 nauczyciele, arty軼i, dziennikarze... R闚nie sporo m這dzie篡 z kr璕u przyjaci馧 czw鏎ki dzieci pa雟twa G這wniak闚. I ka盥y czuje si tutaj znakomicie.

HERBOWE RODOWODY, KR粌EWSKIE KOLIGACJE

Zanim G這wniakowie stworzyli ten niezwyk造 dom rodzinny w Lublinie, koleje ich 篡cia toczy造 si zupe軟ie innymi 軼ie磬ami. Przeznaczenie, albo - jak kto woli - przypadkowe zrz康zenie losu sprawi這, 瞠 ich drogi 篡ciowe z陰czy造 si na zawsze.

Jedna z nielicznych rodowych pami徠ek
(© Ze zbior闚 w豉snych Krystyny i Kazimierza G這wniak闚)

Pani Krystyna, aby przedstawi swoje rodowody, zazwyczaj si璕a po stare fotografie i drzewo genealogiczne, zdobi帷e salon. Nie trzeba by heraldykiem, aby doczyta si, 瞠 Gordonowie herbu Gordon, u篡waj帷y tytu逝 hrabi闚 de Huntley, byli rodem prze鈍ietnym. Korzenie rodziny si璕aj XIII-XIV stulecia. Herb przedstawia na tarczy o srebrnym polu czarnego lwa, odwracaj帷ego g這w w lew stron, jakby ogl康aj帷ego si za siebie. A z zapis闚 w dokumentach i herbarzach jasno wynika, i familia by豉 blisko skoligacona ze szkock rodzin kr鏊ewsk. Na ziemiach polskich Gordonowie zaznaczaj sw obecno嗆 w ju XVII wieku. W nast瘼nych stuleciach w璠ruj dalej na Wsch鏚. W metrykach pojawiaj si takie miejscowo軼i, jak R闚ne, Dubno, 砰tomierz, Putywal, Krzemieniec, Zaleszczyki, W豉dykaukaz...

Na fotografii, wykonanej jeszcze przed rewolucj, w Kijowie, dziadek Micha nosi mundur carskiego genera豉 i d逝g brod. Obok stoi babcia Emilia, to ona wywodzi豉 si z rodziny de Huntley Gordon. Wed逝g rodzinnych opowie軼i, jej ojciec - prze郵adowany jako katolik mia uciec z Anglii do Polski, gdzie wzi掖 udzia w powstaniu styczniowym, a nast瘼nie zosta zes豉ny na Kaukaz. Emilia urodzi豉 si w Tbilisi jako c鏎ka zes豉鎍闚. Wysz豉 za m捫 za Micha豉 Duszenk, kt鏎y mimo i chodzi w generalskim mundurze, konspirowa z Pi連udskim i uwierzy w jego wizje wolnej Ukrainy. Kursowa jako kurier pomi璠zy Wiedniem, Warszaw i Kijowem, a w 1926 roku zabili go "czerwoni". Babcia Emilia popad豉 w闚czas w bied i zacz窸a pracowa jako nauczycielka, co sta這 si odt康 rodzinn tradycj. Na fotografii pani Krystyna wskazuje tak瞠 swoj matk Halin i jej siostry. Podobno jedna z nich by豉 prawdziw emancypantk i postanowi豉 sama na siebie zapracowa wydaj帷 obiady domowe, ale 瞠 czyni豉 to z wielkopa雟kim gestem, szybko wpad豉 w d逝gi. Na zdj璚iu wykonanym w ostatnich latach 鈍ietno軼i rodziny, jest tak瞠 dziadzio Kazio - brat babci Emilii - z 穎n, i inne postacie, kt鏎e dzi ju trudno zidentyfikowa. Pani Krystyna, kt鏎a uko鎍zy豉 najpierw filologi polsk na Uniwersytecie im. Marii Curie-Sk這dowskiej, a potem histori sztuki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim - obok malarstwa - kontynuuje ju w trzecim pokoleniu tradycje nauczycielskie. A kiedy przed laty zar璚zy豉 si z m這dym i przystojnym magistrem farmacji, rozpoczynaj帷ym karier naukow, wszystkie ciotki by造 wniebowzi皻e: - Krysie鎥a, ta on pi瘯ny jak sam ksi捫 Radziwi! - wzdycha造 pe軟e g喚bokiego zachwytu, jaki mo積a wyrazi tylko, z kresowym akcentem. Mama, kt鏎a codziennie modli豉 si w ko軼iele kapucyn闚 o dobrego m篹a dla swej ukochanej c鏎eczki, uzna豉 to za prawdziwe dzie這 Bo瞠j Opatrzno軼i.

玆CIOWE WYBORY I POSZUKIWANIA

Profesor G這wniak r鏚 sw鎩 wywodzi z Podlasia, gdzie jego przodkowie osiedlili si w okresie powstania styczniowego. Kiedy wesp馧 z pani Mari G這wniak, niegdy licealn kole瘸nk, a obecnie dyrektorem departamentu w Ministerstwie Zdrowia, szukali wsp鏊nych korzeni. Wysz這 im w闚czas, 瞠 na Podlasiu mieszkaj... same G這wniaki. Ca貫 wsie nosz to nazwisko, wi璚 popl徠a造 si i pogubi造 wi瞛i, ale za to 篡je si tam troch jak w jednej wielkiej rodzinie.

Zanim profesor zosta profesorem, r騜ne plany 篡ciowe chodzi造 mu po g這wie. Jak ka盥y wzorowy ucze, zbieraj帷y ze wszystkich przedmiot闚 dobre oceny, mia k這poty z wyborem kierunku studi闚. My郵a o politechnice, o le郾ictwie, w ko鎍u o medycynie. - Je郵i nie zdecydowa貫m si na studia na Wydziale Lekarskim - przyznaje szczerze - to tylko dlatego, 瞠 ba貫m si odpowiedzialno軼i za 篡cie pacjenta. Przecie ka盥y lekarz, mimo najwi瘯szych stara, mo瞠 pope軟i b陰d. I w ten spos鏏 doszed貫m do farmacji.

Studia na Wydziale Farmacji Akademii Medycznej w Lublinie przelecia造 szybko i bez problem闚, a potem m這dy pan magister wyl康owa w aptece w Hrubieszowie, gdzie kazano mu przez trzy lata odpracowywa fundowane stypendia. W tamtych czasach by to "Dziki Zach鏚" - wspomina po latach. - Czu貫m si tam okropnie! Nie mia貫m gdzie mieszka; nie mia貫m rodziny ani przyjaci馧. Wy貫m do ksi篹yca...

Tote, kiedy dawna pani profesor z Wydzia逝 Farmacji odnalaz豉 swego zdolnego studenta i zaproponowa豉 mu prac na uczelni, przyj掖 to jak wyzwolenie. W pa寮zierniku 1963 roku Kazimierz G這wniak rozpocz掖 prac jako asystent w Katedrze Farmakognozji Wydzia逝 Farmaceutycznego Akademii Medycznej w Lublinie.

- Tradycje zielarskie by造 w naszej rodzinie do嗆 篡we - odpowiada na pytanie o wyb鏎 tej specjalizacji. - Mama si na tym zna豉, leczy豉 nas zio豉mi. Na gryp pi這 si herbat z malin i zawsze pomaga這... Wiem, 瞠 zielarstwo ci庵le pozostaje w cieniu wielkiej chemii, ale ja wierz w lek nautra1ny. Dzia豉 on tak sarno jak ka盥y inny, tylko trzeba go w por poda. Kiedy choroba jest ju rozwini皻a, niestety trzeba stosowa syntetyki. Dwoje dzieci uda這 mi si jednak wychowa bez antybiotyk闚.

安ietnie rozpoczynaj帷a si kariera m這dego naukowca zosta豉 jednak w pewnym momencie przyhamowana. Zosta odsuni皻y od g堯wnych bada, czu si niepotrzebny i niedowarto軼iowany. W闚czas to zacz掖 studiowa drugi fakultet - psychologi na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Przez cztery lata uda這 mu si ukry ten fakt przed kolegami z Katedry. Kiedy ju ko鎍zy "konspiracyjne" studia i broni prac magistersk, klimat w Katedrze zacz掖 si poprawia.

OPATRZNO汎 CZY PRZYPADEK LOSU?

Po c騜 wi璚 by豉 ta ca豉 psychologia?

- Musia貫m co robi, nie mog貫m tak egzystowa - wyja郾ia profesor. - A poza tym jestem spod znaku Bli幡i徠 i cz瘰to robi dwie rzeczy naraz. Wtedy chyba pod鈍iadomie wiedzia貫m, 瞠 sytuacja musi si zmieni, 瞠 jeszcze wiele zrobi w farmacji. Ale najwa積iejsze jest to, 瞠 dzi瘯i kole瘸nkom z KUL-u pozna貫m moj przysz陰 穎n.

Nie trzeba chyba nikogo przekonywa, 瞠 przystojny student psychologii, o kilka lat starszy od kole瘸nek z roku, wzbudza w鈔鏚 nich zrozumia貫 zainteresowanie i bez przerwy by otoczony dziewczynami. Kiedy w kolejce do kina kole瘸nki wypatrzy造 Krystyn, w闚czas prze郵iczn studentk UMCS. Tak dosz這 do pierwszego spotkania, kt鏎e przes康zi這 o dalszym losie. Razem wybrali si na "Andrzejki", a potem wszystko potoczy這 si b造skawicznie. Po trzech dniach zakochany student o鈍iadczy si panience. W Bo瞠 Narodzenie odby造 si zar璚zyny, a w Wielkanoc 郵ub. I niewa積e, czy przes康zi豉 o tym Opatrzno嗆, czy 郵epy przypadek losu.

Kiedy zacz窸y przychodzi na 鈍iat dzieci, a jednocze郾ie otworzy造 si zn闚 ciekawe perspektywy pracy naukowej, pani Krystyna do嗆 cz瘰to odwiedza豉 rodzinn wiosk m篹a. To tam odkry豉 w sobie talenty malarskie.

- Siedzia豉m sobie kiedy na podw鏎ku pod studni - opowiada r闚nie barwnie jak maluje. - Podw鏎ko pe軟e s這necznych plam by這 tak pi瘯ne, 瞠 zapragn窸am je namalowa. Tak powsta m鎩 pierwszy, bardzo impresjonistyczny obraz. Potem zamarzy這 mi si, aby namalowa pola ze snopami zb騜. Wystawi豉m, wi璚 sobie st馧 na pole i zacz窸am malowa. Zaraz po wsi posz豉 wie嗆 gminna: "Kaziowa maluje!". Pocz徠kowo ludzie troch wydziwiali, potem chyba uznali mnie za wariatk, ale nieszkodliw, a w ko鎍u zaakceptowali to moje malowanie. Trzecim obrazem by jesienny sad... Moje obrazy podoba造 si ludziom, zacz窸am je pokazywa na wystawach i sprzedawa.

Na spotkaniu z aptekarzami art. mal. Krystyna G這wniak prezentuje najnowsze wydanie swojego albumu (© Wiktor Szukiel)

Dzi瘯i tym obrazom dorobili si te G這wniakowie pierwszego porz康nego samochodu - i to w spos鏏 wielce oryginalny. Zachwyci si kiedy malarstwem pani Krystyny jeden z niemieckich nauczycieli z Hamburga, kt鏎zy odwiedzali Lublin. Zam闚i natychmiast u autorki ca陰 wystaw, kt鏎 chcia pokaza w Niemczech. A wyje盥瘸j帷 z obrazami obieca w rewan簑 przywie潭 samoch鏚. Pyta nawet o ulubiony kolor artystki. - Go喚bi b喚kit! - strzeli豉 bez namys逝 pani Krystyna, kt鏎a ani przez chwil nie wierzy豉 w t obietnic. Przy kolejnej wizycie go軼ia z Niemiec przed domem pa雟twa G這wniak闚 zaparkowa b喚kitny fiat-uno. Ca豉 rodzina wpad豉 w przera瞠nie, czy w og鏊e mo積a przyj望 taki prezent zza "瞠laznej kurtyny". I co ludzie sobie o tym pomy郵. Na dodatek okaza這 si, 瞠 od darowizny trzeba zap豉ci podatek 300 procent, co by這 raczej kiepskim interesem. Samoch鏚 musia wi璚 wyjecha ponownie za granic, gdzie sporz康zono papierow umow kupna - i wtedy ju bez problem闚 m鏬 wr鏂i do Lublina.

- Ten samoch鏚 by dla nas bardzo wa積y - przyznaje pani Krystyna. Dzi瘯i niemu mog豉m je寮zi z moimi obrazami na plenery i wystawy, zacz窸am sporo sprzedawa. I w ko鎍u dosz豉m do wniosku, 瞠 jest to ca趾iem niez造 spos鏏 na 篡cie i utrzymanie gromadki dzieci. A kiedy w latach 70 zacz窸y si k這poty z farbami do malowania, Kazio sam uciera mi je w mo寮zierzach. Produkowa 鈍ietne farby!

JAK ZBUDOWA WIELOPOKOLENIOWY DOM?

Podczas gdy pani Krystyna malowa豉 swoje obrazki i nia鎍zy豉 kolejne dzieci, przysz造 profesor szybko nadrabia stracone lata, sumiennie si przy tym wywi您uj帷 z obowi您k闚 "g這wy rodziny". Mi璠zy doktoratem, kt鏎y obroni w roku 1972 a habilitacj, na kt鏎 zn闚 musia d逝瞠j poczeka, spe軟i pierwsze marzenie swego 篡cia - wybudowa dom rodzinny. Dom wielopokoleniowy, w kt鏎ym musia這 si znale潭 miejsce dla wszystkich dzieci, a w perspektywie pewnie tak瞠 dla wnuk闚. Dom z zielonym balkonem, go軼innie otwarty dla przyjaci馧 i znajomych.

Kierowniczka apteki "Melisa" mgr farm. Henryka Szewczyk w rozmowie z prof. Kazimierzem G這wniakiem. W tle widoczny fresk autorstwa Krystyny G這wniak
(© Wiktor Szukiel)

Jak to by這 mo磧iwe w tamtych latach, kiedy obowi您ywa造 limity budowlane i - nie ma co ukrywa - pensje pracownik闚 naukowych by造 wi璚ej ni skromne? Na ten temat profesor mo瞠 opowiada bez ko鎍a. O tym, jak w ka盥e wakacje pracowa w gospodarstwie u mamy, dorabia w sp馧dzielni ogrodniczej, pomaga przy budowie dom闚 na wsi i jak nauczy si zak豉da s這miane strzechy, co okaza這 si 廝鏚貫m ca趾iem nie z造ch dochod闚.

- Przez wiele lat - opowiada z prawdziw dum - by貫m drugim, obok mego mistrza, specjalist od s這mianych dach闚. To jest niema豉 sztuka, a ca豉 tajemnica tkwi w tym, aby odpowiednio przygotowa s這m. Taka strzecha mo瞠 le瞠 potem i 30 lat! Ca造 materia na wybudowanie 軼ian naszego domu kupili鄉y za dochody z tej s這my. Drewno na wi篥b dachow dosta貫m od szwagra z jego lasu. Sporo prac budowlanych robi貫m sam, bo z murarzami czasem trudno si by這 dogada. Sam zbroi貫m i stawia貫m 軼iany, wylewa貫m stropy, budowa貫m schody, uk豉da貫m kafelki, nawet kominek sam skonstruowa貫m - i ca趾iem nie幢e ci庵nie!

Natomiast ograniczenia powierzchni mieszkalnej pokonano w ten spos鏏, i dom otrzyma wysokie przyziemie i r闚nie przestronne poddasze. I tak zamiast dw鏂h kondygnacji powsta造 cztery. Na najni窺zej mie軼i si dzi apteka o wonnej nazwie "Melisa". W obszernym domu znalaz這 si te miejsce na gabinety lekarskie i pracowni malarsk.

Tutaj m.in. przyjmuje pacjent闚 najstarszy syn pa雟twa G這wniak闚, Andrzej - lekarz internista, zwi您any tak瞠 z Akademi Medyczn w Lublinie - dzi瘯i kt鏎emu profesorostwo doczekali si ju swego pierwszego wnuka, uroczego Kubusia. Nieco m這dsza c鏎a, Emilka, mieszka jeszcze z rodzicami, cho ma okre郵one plany matrymonialne. W tym roku ko鎍zy psychologi na KUL- u, ale ju nawi您a豉 wsp馧prac z homeopatyczn firm "Dagomed". Najwidoczniej ojcowskie zainteresowania nie pozostaj bez wp造wu na 篡ciowe decyzje dzieci.

M這dszy syn, Pawe, bez wahania wybra studia farmaceutyczne. Obecnie ko鎍zy IV rok w Sosnowcu, dok康 przeni鏀 si z Lublina id帷 za g這sem serca. Z Sosnowca pochodzi bowiem jego 穎na Kasia, tak瞠 studentka farmacji. Poznali si i zakochali w tym samym tempie co rodzice. Z miejsca 郵ubowali sobie wierno嗆, zapisali si na nauki przedma鹵e雟kie. Czy rodzice mogli nie zgodzi si na 郵ub? Dzi tylko po cichutku marz, aby dzieci jednak przenios造 si na sta貫 do Lublina.

W domu jest jeszcze najm這dsza c鏎ka Ania, kt鏎a uczy si w liceum, ale te my郵i o studiach farmaceutycznych. St康 te w rodzinnym kr璕u Ania ma ksyw "Apteczka". Rodzice jednak wol nazywa j "Konstytucj", poniewa urodzi豉 si w bardzo szczeg鏊nym momencie: - Mamy w Lublinie pomnik, po鈍i璚ony Konstytucji 3 Maja - wyja郾ia profesor. - Zosta zbudowany po 1918 roku, potem po II wojnie zniszczony i ponownie - zrekonstruowany w 1981 roku. Ania urodzi豉 si 3 maja 1981 roku, dok豉dnie w rocznic uchwalenia Konstytucji. Jak odwozi貫m Krystyn do szpitala, przeje盥瘸li鄉y obok tego pomnika wtedy by jeszcze zas這ni皻y. Jak wraca貫m do domu pomnik ju by widoczny, ale uroczysto嗆 jeszcze trwa豉... Odt康 co roku 3 maja chodzimy ca陰 rodzin pod ten pomnik z kwiatami. Nawet w stanie wojennym, kiedy ca貫 miasto obstawione by這 wojskiem i policj, nikt nam w tym nie przeszkodzi.

A kiedy w 1983 roku go軼i w Lublinie Jan Pawe II, Kazmierz G這wniak - jako wzorowy ojciec wielodzietnej rodziny i niezbyt pokorny obywatel PRL - mia zaszczyt wst徙i na papieski o速arz i odczyta ewangeli. Tak zadecydowali ludzie skupieni w ruchu "安iat這-砰cie".

ZACZ呁O SI OD 名IERZ、KA

Profesor w pracowni Katedry Farmakognozji (© Wiktor Szukiel)

Po鈍i璚aj帷 tyle serca i czasu rodzinie, przysz造 profesor nie zaniedbywa pracy naukowej. Jego kariera - o czym ju by豉 mowa - toczy豉 si niezbyt p造nnie. Bez w徠pienia przes康zi造 o tym prawicowe pogl康y, kt鏎ych nie ukrywa, i g喚boka religijno嗆. Warto軼i nieszczeg鏊nie cenione w czasach, kiedy o awansie decydowa豉 przede wszystkim przynale積o嗆 do partii komunistycznej. Mimo tych przeszk鏚 dorobek naukowy Kazimierza G這wniaka zawsze si liczy. Jego praca doktorska "Badania fitochemiczne 鈍ierz帳ka", kt鏎 obroni w 1972 roku, wzbudzi豉 sporo zainteresowania.

- 安ierz帳ek - wyja郾ia autor - jest to ro郵inka troch podobna do kopru o intensywnym zapachu, podobnym do zapachu olejku sosnowego. Zafrapowa這 mnie, dlaczego to ziele pachnie tak jak sosna. Zbada貫m jego sk豉d chemiczny i okaza這 si, 瞠 jest bardzo zbli穎ny. Od tego czasu zajmuj si r闚nie badaniem zwi您k闚 kumarynowych... A poza tym bardzo lubi w璠rowa po Beskidzie S康eckim a po Bieszczady, podziwia bogactwo przyrody i zbiera zio豉, o kt鏎ych jeszcze tak, niewiele wiemy.

Efektem tych pasji by豉 praca habilitacyjna "Badanie i izolacja zwi您k闚 kumarynowych z krajowych surowc闚 ro郵innych", kt鏎a tak瞠 do嗆 d逝go czeka豉 na dopuszczenie do obrony. Nie poradzi豉 tu nawet pomocna d這 pani profesor Haliny Strzeleckiej, kt鏎a zaproponowa豉 dr G這wniakowi otwarcie przewodu habilitacyjnego w Warszawie. Dopiero w 1989 roku, kiedy czasy si ju zmienia造, habilitacja sta豉 si mo磧iwa.

Badania naukowe, kt鏎e prowadzi sam lub wsp鏊nie z zespo貫m naukowc闚, zaowocowa造 tak瞠 wieloma publikacjami w powa積ych czasopismach krajowych i zagranicznych, kt鏎ych liczba si璕a ju 80, a tak瞠 patentami. Przedmiotem patent闚 sta造 si m.in. metody izolacji i oczyszczania furanokumaryn z owoc闚 pasternaku i arcydzi璕la oraz zastosowanie tych zwi您k闚 w leczeniu 逝szczycy i bielactwa. Najnowszy patent b璠zie dotyczy pozyskiwania taksolu z igie cisu.

- Do tej pory - t逝maczy profesor izoluje si ten zwi您ek z kory cisu, gdzie jego zawarto嗆 jest minimalna. Na standardow kuracj trzeba by這 軼i望 co najmniej sze嗆 300-letnich cis闚. A przecie szkoda tych drzew! Tymczasem w ig豉ch cisu jest 10 razy wi璚ej podobnego do taksolu zwi您ku, kt鏎y 豉two mo積a przeprowadzi w taksol. Trzeba, wi璚 opracowa metod jego izolacji z igie i ga陰zek na wi瘯sz skal.

O pracach badawczych prowadzonych pod kierunkiem Kazimierza G這wniaka i ich znaczeniu mo積a by dyskutowa d逝go, nie jest to jednak tematyka 豉twa. Najkr鏂ej m闚i帷, s one ukierunkowane na poszukiwanie naturalnych zwi您k闚, czynnych biologicznie, m.in. o dzia豉niu przeciwnowotworowym. W 1998 roku wieloletnia praca naukowa prof. G這wniaka zosta豉 uhonorowana zas逝穎nym tytu貫m profesorskim.

KIEROWNIK, DZIEKAN, REKTOR...

Sprawdzi si profesor G這wniak nie tylko jako naukowiec, ale tak瞠 jako znakomity organizator pracy badawczej, sprawnie kieruj帷y zespo豉mi ludzi.

Prof. Kazimierz G這wniak z c鏎kami i go軼iem domu. Widoczny kominek zaprojektowany i wybudowany przez Profesora (© Wiktor Szukiel)

Pierwsz powa積 funkcj obj掖 ju w 1982 roku, kiedy to og這szono konkurs na stanowisko kierownika Katedry i Zak豉du Farmakognozji. Zach璚ony przez przyjaci馧, z這篡 ofert i wygra konkurs. A kiedy ju obj掖 to stanowisko, natychmiast zapomnia o dawnych nieporozumieniach.

- Wszystko, co z貫, szybko wyrzucam z pami璚i - deklaruje. - Po prostu taki mam charakter, kt鏎y otrzyma貫m z bo瞠j 豉ski.

A pani Krystyna zaraz dodaje, 瞠 jej ma鹵onek nigdy si nie denerwuje, nie podnosi g這su i nic nie jest w stanie wyprowadzi go z r闚nowagi. Tylko raz, kiedy pewna do嗆 nerwowa dama zg這si豉 si z nieuzasadnionymi pretensjami, pozwoli sobie na niezbyt grzeczny komentarz: - Sko鎍zy豉 pani? Powiedzia豉 pani troch za du穎. Prosz wyj嗆.

Z up造wem lat powierzano mu coraz bardziej odpowiedzialne funkcje. W 1990 roku zosta prodziekanem Wydzia逝 Farmacji, a trzy lata p騧niej dziekanem. Pod jego kierunkiem Wydzia dynamicznie rozwija si. Jak mo積a wyczyta w oficjalnych dokumentach, w tym okresie Wydzia awansowa do "kategorii B", co wed逝g klasyfikacji Komitetu Bada Naukowych oznacza wysok pozycj. Jednocze郾ie limity przyjmowanych na pierwszy rok student闚 wzros造 z 90 nawet do 180 os鏏. Mimo to kandydat闚 jest ci庵le znacznie wi璚ej: 5-6 os鏏 na jedno miejsce. Z inicjatywy profesora w Lublinie powsta te (jedyny w Polsce!) kierunek apteczno-zielarski, kt鏎y cieszy si w鈔鏚 student闚 sporym zainteresowaniem. Powo豉no tak瞠 oddzia analityki medycznej i szkolenia podyplomowego.

W tym roku spotka profesora G這wniaka kolejny dow鏚 uznania ze strony 鈔odowiska naukowego, powierzono mu funkcj prorektora do spraw nauki. Nigdy nie marzy o takiej roli, ani te nie spodziewa si takiego wyniku g這sowania. A jednak zosta wybrany, co komentuje po swojemu: - Opatrzno嗆 czuwa豉...

Rozlicznych funkcji, jakie pe軟i w organizacjach i stowarzyszeniach naukowych czy te komisjach senackich, wymieni tu wszystkich nie spos鏏. Wa積iejsze z nich to wiceprzewodnicz帷y Komitetu Nauk o Leku PAN, przewodnicz帷y sekcji akademickiej Polskiego Towarzystwa Farmaceutycznego, przewodnicz帷y Polskiego Towarzystwa Fitochemicznego, przedstawiciel Polski w The European Society of Phytochemistry, cz這nek Zarz康u G堯wnego Polskiego Komitetu Zielarskiego, cz這nek Komisji Farmakopei Polskiej oraz Podkomisji Leku Naturalnego w Komisji Rejestracji Lek闚.

Udzia w tak rozlicznych gremiach pozwala tak瞠 szerzej patrze na problemy polskiej farmacji, a przede wszystkim zielarstwa. St康 te rodz si r騜ne cenne inicjatywy np. przeszkolenia z inicjatywy Departamentu Farmacji MZiOS w Instytucie Ro郵in i Przetwor闚 Zielarskich oraz na wydzia豉ch farmaceutycznych ludzi, kt鏎zy chc prowadzi sklepy zielarskie: - Trzeba wreszcie wyprowadzi zielarstwo z bazar闚 - twierdzi profesor. - Wyeliminowa z rynku kiepski, 幢e przygotowany surowiec. Apteki prowadz sprzeda zi馧 w do嗆 ograniczonym zakresie, poniewa zajmuj one zbyt du穎 miejsca. Sklepy zielarskie maj wi璚 sporo potencjalnych odbiorc闚, ale musz oferowa produkty sprawdzone i wysokiej jako軼i.

MISTRZ I UCZNIOWIE

Mimo tak szerokich zainteresowa i licznych obowi您k闚, profesor nie zaniedbuje pracy dydaktycznej ze studentami. Jego wyk豉dy ciesz si autentycznym zainteresowaniem i cho nigdy nie sprawdza listy obecno軼i, frekwencja zawsze dopisuje. Na zaj璚iach potrafi by tolerancyjny, na egzaminach sprawiedliwy. Tych, co maj dobre oceny, zwalnia z zalicze czy egzamin闚. Najlepszych anga簑je do pracy w ko豉ch naukowych. Chyba po prostu dobrze rozumie m這dzie.

Zna te wszystkie bol帷zki uczelni i stara si je eliminowa. By jednym z inicjator闚 wprowadzenia przy egzaminach wst瘼nych na Wydzia造 Farmacji jednolitych test闚. Wszystkie uczelnie organizuj egzaminy w jednym dniu, a testy opracowywane przez specjaln komisj w υdzi, s dostarczane w ostatniej chwili. W ten spos鏏 eliminuje si mo磧iwo嗆 przeciek闚 czy protekcji, daj帷 szans najlepszym.

Natomiast forma studiowania tzw. "wieczorowa" budzi u profesora do嗆 mieszane uczucia: - D逝go buntowali鄉y si przeciwko studiom odp豉tnym. Pierwszy wprowadzi je Pozna, potem inne o鈔odki, my na samym ko鎍u... Jest na pewno przejaw pewnej nier闚no軼i w traktowaniu student闚. Ale z drugiej strony - zw豉szcza w tych trudnych czasach - jest to tak瞠 szansa na wspomo瞠nie uczelni, a jednocze郾ie dla m這dych ludzi szersza mo磧iwo嗆 zdobywania wiedzy na wybranym kierunku. Dbamy jednak bardzo o to, aby miejsca p豉tne nie uszczupli造 puli miejsc dla student闚, kt鏎zy pozytywnie zdali egzaminy wst瘼ne. Na co dzie obie grupy s traktowane identycznie, maj te same programy i wymagania. Najlepsi studenci byli dot康 zwalniani z op豉t. Wszyscy po roku maj szans ponownego ubiegania si o przyj璚ie na studia dzienne. Po trzech latach praktycznie te podzia造 ju nie istniej...

Wielu absolwent闚 lubelskiej farmacji wspomina do dzi pozytywnie wyk豉dy i 獞iczenia w Katedrze kierowanej przez profesora G這wniaka. A on sam doliczy si ju ponad 40 magistr闚 farmacji, kt鏎zy pisali pod jego kierunkiem prace dyplomowe, cz瘰to potem nagradzane w konkursach uczelnianych i og鏊nokrajowych. Najch皻niej jednak wspomina jedn ze swych doktorantek, kt鏎a za prac kontynuuj帷 badania zwi您k闚 kumarynowych i kwas闚 fenolowych otrzyma豉 niedawno presti穎w Nagrod Prezesa Rady Ministr闚.

"Rzadko si zdarza, by pracownik naukowy, emocjonalnie zaanga穎wany w rozwi您ywanie problem闚 badawczych, w陰cza si aktywnie do pracy dydaktycznej - napisa豉 profesor Strzelecka w oficjalnej opinii o profesorze G這wniaku. - Jego udzia w rozwijaniu i unowocze郾ianiu dydaktyki przedmiotu jest niekwestionowany. Jest wsp馧autorem skrypt闚, opiekunem prac magisterskich, wyk豉da i prowadzi seminaria, opracowuje programy szkolenia dla nowo zorganizowanego kierunku...".

INDIE, CHINY, KANADA...

Osobny rozdzia w pracy naukowej prof. G這wniaka stanowi jego kontakty zagraniczne. Badania, w kt鏎ych od lat si specjalizuje, budz zainteresowanie tak瞠 w innych krajach 鈍iata. W ten spos鏏 Akademia Medyczna w Lublinie nawi您a豉 trwa貫 kontakty z takimi o鈔odkami naukowymi, jak Depart- ment of Phytochemistry Tropical Botanic Garden - Research Institute Karimanco de Trivandrum oraz National Institute of Immunology New Delhi (Indie), Department of Botany University Libre de Bruxelles, Faculty of Sciences (Belgia), Department od Chemistry, Biochemistry Trent University Peterborough (Kanada) czy Chinese Academy of Medical Sciences - Peking Union Medical College (Chiny).

Krystyna i Kazimierz G這wniakowie wraz z przyjaci鏊mi w trakcie nocnych spacer闚 po Lublinie
(© Wiktor Szukiel)

Najpowa積iej rysuje si wsp馧praca z Indiami, kt鏎a jest efektem porozumie na szczeblu rz康owym. Jej celem s wsp鏊ne "badania chemotaksonomiczne nad ro郵inami leczniczymi i poszukiwaniem zwi您k闚 naturalnych o dzia豉niu immunostymuluj帷ym".

- Nasza wsp馧praca wyja郾ia profesor - sprowadza si do rozpoznania i systematyki ro郵in oraz badania zwi您k闚 kumarynowych. W Indiach wyst瘼uje ogromne bogactwo ro郵in tropikalnych. W ogrodzie botanicznym w Trivandrum ro郾ie oko這 10 tysi璚y r騜nych gatunk闚 i odmian. Nie zawsze mo積a je zidentyfikowa na podstawie budowy morfologicznej, dopiero badanie chemiczne pozwala na zakwalifikowanie do okre郵onej grupy. I na tym polega moja rola, 瞠 pomagam w usystematyzowaniu ro郵in i ras chemicznych. Z drugiej strony tamte ro郵iny - ze wzgl璠u na klimat - maj znacznie wi瘯sz zawarto嗆 zwi您k闚 kumarynowych, kt鏎e mnie interesuj. Izoluj wi璚 te zwi您ki i oznaczam ich struktur. A moje preparaty s potem testowane w Instytucie Immunologii w New Delhi.

Ka盥a taka wyprawa do egzotycznego kraju jest tak瞠 okazj do zdobywania nowych do鈍iadcze. Profesor mo瞠 godzinami opowiada np. o chi雟kich lekach i metodach terapii. A ma鹵onka, kt鏎a cz瘰to towarzyszy mu (zawsze na w豉sny koszt!) w s逝瘺owych podr騜ach, ma zupe軟ie inny punkt widzenia: - Wspania豉 by豉 nasza wyprawa do Grecji. Ca造 dzie chodzi豉m po Akropolu! A ci greccy uczeni z d逝gimi brodami przypominali mi do z逝dzenia Sokratesa czy Platona. Szkoda tylko, 瞠 nie ubieraj si ju w togi. Nic nie rozumia豉m z tego, o czym dyskutowali, ale by豉m nimi zachwycona...

Nie ma co ukrywa, 瞠 ka盥a z zagranicznych podr騜y pa雟twa G這wniak闚 jest te swoist promocj sztuki malarskiej pani Krystyny. Jej poetyckie, wizyjne malarstwo podoba si wsz璠zie. Ch皻nie przyjmuj je galerie, jeszcze ch皻niej organizatorzy naukowych kongres闚. Potem oczywi軼ie pami皻aj, aby ponownie zaprosi tak oryginalnych go軼i. W ten spos鏏 G這wniakowie zjechali razem ju p馧 Europy.

A gdyby ktokolwiek mia w徠pliwo軼i, czy farmacja i malarstwo maj ze sob co wsp鏊nego, pani Krystyna - z typowo kobiec logik - wyt逝maczy, 瞠 jedno i drugie jest przecie sztuk. I przypomina, 瞠 w epoce renesansu istnia we Florencji wsp鏊ny cech aptekarzy i malarzy.

APTEKARSTWO JEST SΣ浮

Z dalekich podr騜y mi這 jest wraca do rodzinnego domu i swojskich problem闚. A 瞠 cz瘰to go嗆mi pa雟twa G這wniak闚 bywaj aptekarze, sta造m tematem rozm闚 s m.in. ich codzienne k這poty. Profesor ch皻nie wyst瘼uje w闚czas w roli wielkiego moralisty i uk豉da sw鎩 w豉sny kodeks etyki aptekarskiej:
- Generalna zasada to jedna apteka dla jednego farmaceuty. Kto otwiera drug aptek, ma na celu raczej korzy軼i materialne ni dobro pacjenta. Aptekarstwo jest s逝瘺 spo貫czn. To jest zaw鏚, w kt鏎ym trzeba po鈍i璚i si pacjentowi, a nie robieniu pieni璠zy! Je郵i lekarz jest niedost瘼ny, aptekarz powinien pom鏂 pacjentowi - doradzi mu, jaki lek najlepiej wybra. Przecie wiele chor鏏 mo瞠 by nast瘼stwem nadu篡wania lek闚. Nie podobaj mi si w aptekach te reklamy lek闚 zagranicznych, kt鏎e zalewaj nasz rynek. Polskie leki nie s wcale gorsze...

Apteka, kt鏎 G這wniakowie uruchomili w swym domu, tak naprawd nie bardzo interesuje w豉軼icieli. Po prostu czeka na ich dzieci. Obecnie kieruje ni pani magister farmacji Henryka Szymczyk. Profesor sam przyznaje, 瞠 nigdy nie widzia dla siebie miejsca za pierwszym sto貫m, ju pr璠zej w laboratorium. Natomiast pani Krystyna ozdobi豉 jedn z aptecznych 軼ian stylow polichromi z 豉ci雟k inskrypcj: Bene dignosticum?, bene curatul: Dumna jest tak瞠 z zabytkowych mebli, kt鏎e pochodz ze starej apteki w Urz璠owie, wi璚 nie pozwala przys豉nia ich 瘸dnymi reklamami. A poza tym traktuje aptek jak "bogatego s御iada", u kt鏎ego mo積a czasem zaci庵n望 kr鏒koterminow po篡czk, kiedy przyje盥瘸 "oprawca" i przywozi kolejn parti ram do oprawiania obraz闚.

- Kiedy dzieci sko鎍z studia - marzy profesor - wr鏂 do domu i zajm si aptek. Pawe i Kasia zajm jedno pi皻ro, Emilka drugie, Ania trzecie. A my z Krystyn p鎩dziemy na emerytur, kupimy dom gdzie pod Na喚czowem i wyniesiemy si st康. B璠ziemy tylko od czasu do czasu przyje盥瘸 z wizytami.

Jak na razie do emerytury jeszcze daleko, a profesor do swych niezliczonych zaj耩 do這篡 jeszcze jedno: Fundacj Wspierania Wydzia逝 Farmaceutycznego im. mgr Witolda υbarzewskiego. Siedziba Fundacji mie軼i si w gmachu lubelskiego "Cefarmu", ale spotkania odbywaj si najcz窷ciej na zielonym balkonie, gdzie ostatnio redakcja "CzaA" by豉 wraz z mgr Iren Stelmaszczuk, w豉軼icielk apteki w Nowej D瑿ie; mgr Teres Kielar, w豉軼icielk apteki "Pigu豉" w Kro郾ie; mgr Januszem Wojd, wsp馧w豉軼icielem apteki w 讜ielowie; in. Januszem Kielarem, dyrektorem sanatorium w Iwoniczu Zdroju ~ grupa os鏏, kt鏎a zebra豉 si pewnego wieczora u pa雟twa G這wniak闚, to "przyjaciele domu" i zarazem cz這nkowie Fundacji.

OSTATNIE MARZENIE PROFESORA

G堯wnym celem Fundacji, a zarazem przedmiotem osobistych ambicji profesora jest wybudowanie nowego gmachu Collegium Farmaceuticum, kt鏎y skupi豚y wszystkie zak豉dy, rozsiane po ca造m mie軼ie i cz瘰to gnie盥膨ce si w przypadkowych pomieszczeniach. Na razie Fundacj wspar豉 Izba Aptekarska i lubelski "Cefarm", kilka innych instytucji tak瞠 zadeklarowa這 pomoc. Z du篡m zainteresowaniem przyj掖 inicjatyw rektor Akademii Medycznej. W 鈔odowisku samych aptekarzy, na kt鏎e fundatorzy tak瞠 liczyli, 鄉ia造 projekt nie wywo豉 jednak szerszego echa. Jak przekona aptekarzy do tego pomys逝? Czy w og鏊e jest to mo磧iwe? Jak pozyska dotacje z rady miasta, sejmiku, ministerstwa? Mo瞠 warto wydrukowa cegie趾i? - O tych sprawach mo積a dyskutowa ca造 wiecz鏎.

A kiedy zmrok ju zapadnie, ca貫 towarzystwo wyrusza zazwyczaj na nocny spacer po lubelskiej star闚ce. W tej scenerii Lublin zdaje si by miastem troch zaczarowanym. Dachy starych kamienic, st這czonych przy w御kich uliczkach, nak豉daj si na siebie, jak na obrazach pani Krystyny. Domy nikn w mroku i mgle, to zn闚 pojawiaj si w 鈍ietle ksi篹yca lub starej latarni. Ta鎍z, faluj, odp造waj gdzie w dal. Rozmywaj si na tle nieba z milionem gwiazd.

W takim mie軼ie wszystko mo瞠 si zdarzy. Mo瞠, wi璚 pomys profesora nie jest tak zupe軟ie nierealny.

"Niczego nie przynosimy ze sob przychodz帷 na 鈍iat, niczego te nie mo瞠my zabra odchodz帷, ale mo瞠my po sobie pozostawi trwa貫 郵ady, po kt鏎ych 豉twiej b璠zie st徙a innym" - te s這wa Jana Paw豉 II profesor G這wniak uzna za sw dewiz 篡ciow. W ich kontek軼ie 豉twiej zrozumie marzenia o nowym gmachu uczelni.

Mo瞠 w zaczarowanym Lublinie 豉twiej przychodzi nie tylko marzy, ale i spe軟ia naj鄉ielsze marzenia?

© 2003 Dzia Program闚 i Promocji - M這dzie穎wy Dom Kultury nr 2 w Lublinie